W ciągu 14 dni od otrzymania towaru można w sklepie internetowym zwrócić nawet noszoną bluzkę z plamą. Jednak sprzedawca ma wówczas prawo do uzyskania odszkodowania za zmniejszenie wartości rzeczy wskutek jej "niewłaściwego sprawdzania". Oczywiście w praktyce wyliczanie wysokości tego odszkodowania jest dla sklepów bardzo kłopotliwe.
Zgodnie z nowelą ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów z końca zeszłego roku prawo klienta do odstąpienia od umowy zakupu nie zależy od stanu, w jakim towar trafił z powrotem do sklepu. Odesłana może zostać nawet rzecz całkowicie zniszczona. Prawo do odstąpienia od umowy jest ograniczone tylko w kilku wypadkach, np. mebli robionych na specjalne zamówienie.
Dla sklepów internetowych rozwiązaniem nie jest ograniczenie prawa do odstąpienia od umowy w regulaminie sklepu. Ograniczenia te będą bowiem uznane za klauzulę niedozwoloną, a Prezes UOKiK nałoży wtedy dużą karę finansową sięgającą nawet 10% rocznego obrotu sklepu!
Dla sklepów internetowych rozwiązaniem nie jest ograniczenie prawa do odstąpienia od umowy w regulaminie sklepu. Ograniczenia te będą bowiem uznane za klauzulę niedozwoloną, a Prezes UOKiK nałoży wtedy dużą karę finansową sięgającą nawet 10% rocznego obrotu sklepu!
Jednocześnie jednak nowela dała sprzedawcy internetowemu prawo do uzyskania odszkodowania. Może on sobie potrącić to odszkodowanie z opłaty za towar, zwracanej klientowi. Wyliczenie wysokości odszkodowania nastręcza jednak sporo problemów. Po pierwsze dlatego, że kupując w sklepie internetowym, klient ma pełne prawo obejrzeć i wypróbować daną rzecz. Może więc przymierzyć odzież lub buty, podłączyć sprzęt RTV do sieci, może zmontować szafę przysłaną w częściach czy też wykonać jazdę próbną, np. rowerem. W niektórych wypadkach może nawet doprowadzić do całkowitego zniszczenia towaru.
Gdy jednak sprzedawca jest pewien, że klient nadużył prawa do przetestowania towaru, pojawia się właśnie problem z wyliczeniem wysokość odszkodowania. Ustawodawca nie określił bowiem wytycznych, jak w praktyce wyliczyć jego wartość. Wydake się, że sprzedawca z pewnością może sobie odliczyć od zwracanej klientowi sumy koszty czyszczenia i naprawy towaru. A jeśli nie uda się doprowadzić towaru do takiego stanu, by sprzedać go jako nieużywany, sprzedawca może zrekompensować sobie utratę dochodu, która wynika z konieczności sprzedaży zwróconego towaru jako towaru używanego.
Trzeba też pamiętać o kilku zastrzeżeniach. To na sprzedawcy ciąży obowiązek udowodnienia, że konsument korzystał z rzeczy w sposób, który wykracza poza dopuszczalne sprawdzenie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz